Home relacja Gruzja 2013 – relacja część 2 (Sighnagi, Telavi, Tbilisi i inne)
Gruzja 2013 – relacja część 2 (Sighnagi, Telavi, Tbilisi i inne)

Gruzja 2013 – relacja część 2 (Sighnagi, Telavi, Tbilisi i inne)

Zapraszamy na relację z wycieczki do Gruzji. Przed Wami druga część relacji. Po jednej nocy w Tbilisi udajemy się do Kachetii.

Powrót do Tbilisi okazał się lekkim szokiem. Przejście z pięknego, spokojnego regionu do hałaśliwego, szybkiego miasta dało efekt szybkiego zmęczenia.

W Tbilisi zatrzymujemy się w Sinit&Joe z portalu AirBnb. Link do ich oferty: KLIK

Wieczorem zasiedliśmy do kolacji z rodziną gruzińska. Stół został zastawiony wieloma potrawami, winem, czerwoną czaczą własnej roboty oraz przeróżnymi słodkościami. Oczywiście zgodnie z gruzińską tradycją Pan domu wzniósł toast za gości. Gospodarze mówili do nas po rosyjsku, pomimo iż nie znamy rosyjskiego to raczej nie mieliśmy problemów z porozumiewaniem się.
Joe mówiący po angielsku w skrócie przedstawił nam alfabet gruziński i powiedział, że ich język jest łatwy (jeśli się w niego wczuć :)

Potrawy gruzińskie domowej roboty bardzo nam smakowały i różniły się od tych podawanych w restauracji. Chaczapuri nie było takie tłuste jak wszędzie i było cieniutkie. Buraki były tak przygotowane na specyficzny sposób i były przepyszne. Sos do nich jest zrobiony według domowej receptury i ciężko go dostać w sklepie.

Do tego mieliśmy pełny wybór sałatek, wina i czacza. Ciężko było wszystkiego spróbować, ale nalegano abyśmy “pakuszali”. Nasze żołądki musiały się rozciągnąć, bo aż szkoda było tego wszystkiego nie spróbować…
Po takiej kolacji usypiamy bardzo szybko.

Dzień 4 (25 maja, sobota)

Po porannym śniadaniu:

2013-05-25 08.32.51

udajemy się piechotą na stację metra.

P1170721

P1170726

P1170727

P1170743

Metrem jedziemy na dworzec Samgori, z którego odjeżdżają marszrutki do Sighnagi. Na dworzec docieramy o 10.55, płacimy 10 lari od osoby, a marszrutka rusza dokładnie o 11. Na szczęście długo nie musieliśmy czekać:)

Do Sighnagi dojeżdzamy około 12.30. Odnowione miasteczko umieszczone na wzgórzu, otoczone murami obronnymi z XVIII w. jest dumą Gruzinów.
Tuż po wyjściu z busa zaczepia nas David z Family Hotel, namawiając nas na nocleg za 15 lari od osoby. Po krótkim spacerze po mieście idziemy do hotelu.

I znowu mamy idealne wyczucie czasu: w naszym pokoju lądujemy o 12.55 – w pokoju obok na mieszkają dwie Polski – Ewa i Iwona – mają one na 13.00 zamówioną taksówkę i objazd okolicznych winnic. Postanawiamy się do nich dołączyć.
Za 5 godzinną wycieczkę płacimy po 15 lari za osobę.

Najpierw odwiedzamy jeden z monastyrów położonych w lesie:

P1170746

P1170758

P1170762

P1170763

P1170766

P1170783

Kolorowy budynek po drodze:

P1170786

Następnie kierowca wiezie nas na jezioro z amfiteatrem, gdzie można się wykąpać, posiedzieć na pikniku czy odpocząć na dziwnych hamaku, z którego ciężko się wydostać.
Trafiamy na ćwiczenia młodzieży przed jutrzejszym Dniem Niepodłegłości (w Gruzji jest on obchodzony 26 maja):

P1170791

P1170794

Generalnie nie było tutaj nic nic zachwycającego, pozostaje tylko obejrzeć zdjęcia:

P1170801

P1170804

P1170806

P1170817

P1170818

P1170822

P1170826

Trafiamy też do winnicy JSC Corporation.

P1170917

Tutaj (gratis) otrzymujemy anglojęzyczną panią przewodnik, dzięki której zwiedzamy fabrykę. Przewodniczka mówiąca po angielsku opowiedziała nam o etapach produkcji wina i oprowadziła nas po poszczególnych pomieszczeniach od selekcji, przechowywania w magazynach, po butelkowanie i etykietowanie. Dowiedzieliśmy się o produkcji tradycyjną gruzińską metodą oraz europejską.

P1170839

P1170842

P1170848

P1170855

P1170859

P1170863

P1170865

P1170874


P1170885

P1170890

Panie banderolują wino:

P1170894

A Krowa im pomaga :)

P1170901

Na koniec mamy degustację win – 2 białych i 2 czerwonych.

P1170916

Krowa niestety nie daje rady…

P1170915

Wybraliśmy wino, które najbardziej nam smakowało i gdy szukaliśmy go na półkach, nie mogliśmy go znaleźć na półce i myśleliśmy że to najdroższe, a okazało się jednym z tańszych – cena to tylko 5,14 lari:)

Kolejna winnica to Wine Tunel (Winery Khareba), który jednak stanowczo odradzamy.

P1170919

P1170920

P1170923

Wstęp kosztuje 3 lari, a opcja z degustacją dwóch win aż 10 lari (gratis otrzymuje się ciutkę orzeszków).
Zwiedzanie wygląda tak: wchodzi się do tunelu, obsługa jest nie miła, cała jej opowiastka brzmi jak wiersz recytowany z pamięci. Odpowiedzi na pojawiające się pytanie są rzucane na odwal.

Idzie się kawałkiem tunelu z butelkami, dochodzi do bocznego tunelu, na którego końcu znajdziemy kilka przedmiotów kiedyś używanych do wyrobu wina. Nie są to jednak prawdziwe stare przedmioty, ale jedynie ich nowe imitacje.

Mijamy stół do degustacji i… koniec wycieczki. Cale to miejsce to strata czasu – nic ciekawego się nie dowiedzieliśmy, ani nic praktycznie nie zobaczyliśmy… oprócz butelek.

Ostatni punkt programu to odwiedziny w Muzeum Wina połączone z Muzeum Etnograficznym.

P1170973

Można tutaj zobaczyć stare rzeczy, takie jak tradycyjne kielichy do wina, żelazka, poduszki, obrazy itp.

P1170930

P1170931

P1170934

P1170937

P1170940

P1170949

P1170952

P1170959

Zobaczyliśmy i poczuliśmy zapach produkcji czaczy, odwiedziliśmy piwnicę.

P1170944

P1170946

Na koniec pozostała nam degustacja serów, win i czaczy.

P1170963

Wino piliśmy z tradycyjnych glinianych miseczek. Słyszeliśmy również tradycyjne śpiewy przy biesiadnym stole w ogrodzie.
Czas spędzony w tym miejscu był bardzo przyjemny, edukacyjny i rozmowny.

Gdy już mieliśmy opuszczać to miejsce pokazano nam piec w którym robią chleb, poczęstowano nas tradycyjną gruzińską słodyczą (orzechy polane karmelem wymieszanym z mąką), liściem laurowym.

gruzja2013 194

Podarowano nam kwiat passiflory, której zapach (ponoć) jest antydepresantem, pyłek z kwiatka maluje nos na żółto :)

P1170967

Wieczorem po powrocie do Sighnagi udajemy się na krótki spacer po okolicy, m.in. zaliczamy miejsce mury obronne:

P1170976

P1170980

P1170981

P1170995

P1180012

Przy okazji podziwiamy widoki:

P1170985

P1180010

Jednak nie wszystkie rzeczy w Sighnagi zostały odnowione :)

P1180018

I jeszcze dwie fotki:

P1180020

P1180029

Dzień kończymy kolacją na mieście, m.in. bakłażanami z orzechami oraz mięsnymi pasztecikami:

P1180024

P1180027

Koniec dnia spędzamy w hostelu, rozmawiając i pijąc wino z innymi Polakami, którzy mieszkali razem z nami.




Strony: 1 2 3


mleko

Komentarz(21)

  1. Marynowane kwiaty dżondżoli nawet wchodzą… ale czurczhela vel. georgian snickers to niebo w gębie… a z chaczapuri najlepsze jest adżarskie – z jajem na środku :)

  2. na lotnisku w Kutaisi nie ma bankomatu i wolnocłówki ale to nie problem Gruzja wynagradza wszystkim innym też byłem w tym terminie ale spotkaliśmy się dopiero w powrotnym samolocie

  3. Tradycyjna gruzińska słodych o której piszecie (vel czurczhela, vel gruziński snickers) to nie orzechy w karmelu a w zagęszczenym soku z winogron. Stąd różne wersję kolorystyczne zależne od szczepu winogron, z którego sok został użyty do wyrobu. To tak kwoli ścisłości :).

  4. Mam pytanko, wiem że akurat trafiliście na święto, ale czy w Gruzji są otwarte sklepy w niedziele? Niedziela to będzie mój ostatni dzień w Gruzji a chciałbym zrobić trochę zakupów do Polski (wcześniej będę non stop w podróży i nie chciałbym tego dźwigać ze sobą). Sporo osób które były w Gruzji się tutaj wypowiadało, więc jeśli ktoś zna odpowiedź na moje pytanie to z góry dzięki wielkie.

  5. witam, mam prosbe – może ktoś mi doradzi jak mam sie ustawiać chcąc zwiedzic troche Gruzje, (bede pierwszy raz )chce wynająć auto na pare dni i nie wiem czy warto w ten sposób zwiedzac,czy zdac sie na lokalny transport (będa nas 4 osoby),
    a jesli nasze auto to czy lepiej jest robic jakąś runde szukająć codziennie jakiegos noclegu czy może znależć nocleg w Tbilisi i codziennie wracać?

    a jeśli byście mogli polecić jakąs sparwdzoną wypożyczalnię to bedę bardzo wdzięczny;

    pozdrawiam
    tomek

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *