Armenia 2014 – relacja z podróży część 1 (ErywaÅ„, Zwartnoc, Echmiadzyn, Khor Virap, Dvin, Jezioro Sewan, Sewanawank, Noratus, Gawar)
Tradycyjnie w czerwcu wybraliÅ›my siÄ™ w dÅ‚uższÄ… podróż. Tym razem padÅ‚o na ArmeniÄ™ – zapraszamy do lektury relacji z podróży do Armenii.
Tematy części pierwszej: wstęp, loty, Erywań, Zwartnoc, Echmiadzyn, Khor Virap, Dvin, Jezioro Sewan, Sewanawank, Noratus i Gawar.
W majowych okazjach Miles&More pojawiÅ‚a siÄ™ caÅ‚kiem ciekawa opcja użycia mil na podróż do Armenii. Ponieważ nagromadziÅ‚o mi siÄ™ trochÄ™ mil i nie miaÅ‚em wiÄ™kszego planu na ich spożytkowanie zdecydowaliÅ›my siÄ™ na ErywaÅ„. Za loty w dwie strony na trasie WrocÅ‚aw – Warszawa – ErywaÅ„ zapÅ‚aciliÅ›my 10 000 mil + 464 PLN dopÅ‚aty (bez dolotów krajowych byÅ‚o to bodajże 10 000 mil + 350 PLN dopÅ‚aty). CaÅ‚kiem przyjemna opcja.
DzieÅ„ “zero” – poniedziaÅ‚ek/wtorek, 9/10 czerwca 2014
NajwiÄ™kszÄ… niedogodnoÅ›ciÄ… jest poranna – a może jeszcze nocna? :) – pora lÄ…dowania w Erywaniu (rozkÅ‚adowo 3:45, powrót 4:30),ale innej opcji nie byÅ‚o. Odcinek WrocÅ‚aw-Warszawa pokonujemy eurolotowskim Dashem Q400.
Z kolei do Erywania lecimy LOTowskim Embraerem E175. Osobiście bardzo lubię E175, bardzo wygodnie mi się w nim spędza czas lotu. W samolocie jest raptem kilka wolnych miejsc.
Rozkład naszych lotów:
9.06.2014 WrocÅ‚aw – Warszawa 17:50 – 18:45
9/10.06.2014 Warszawa – ErywaÅ„ 22:25 – 03:45
19.06.2014 ErywaÅ„ – Warszawa 04:30 – 06:20
19.06.2014 Warszawa – WrocÅ‚aw 07:35 – 08:30
Po ostatnich zmianach, LOT na pokładzie za darmo serwuje tylko wodę + wafelka, za to możemy dokupić herbatę, kawę czy kanapki itp. Tym razem nie korzystamy.
Korzystając z chwili spokoju ucinamy sobie krótką drzemkę. W samym Erywaniu lądujemy późną nocą/wczesnym rankiem witani przez chmarę taksówkarzy.
Na poczÄ…tek wymieniamy 50 EUR na lokalnÄ… walutÄ™ – AMD (dram). Kurs w czerwcu 2014 wynosiÅ‚ 1 EUR = 556-560 AMD, w przeliczeniu na zÅ‚otówki 1 PLN = 135 AMD, co z kolegi daje 100 AMD = 0.75/0.8 PLN.
Udajemy się też do punktu informacji, w którym otrzymujemy mapy Armenii i Erywania.
Na lotnisku odbieramy też samochód. PoczÄ…tkowo nie planowaliÅ›my tego i zamierzaliÅ›my poruszać siÄ™ po kraju marszrutkami i taksówkami, ale zmieniliÅ›my zdanie. Duży wpÅ‚yw na to miaÅ‚y relacje z Armenii znalezione na kasai.eu i tasteaway.pl – dziÄ™kujemy za przekonanie nas :)
Auto rezerwujemy oczywiÅ›cie przez nasz serwis TanieAuta.be – za 10 dni wynajmu pÅ‚acimy 1100 PLN, czyli 110 PLN/dzieÅ„. NaszÄ… wypożyczalniÄ… jest Sixt. Teraz już wiemy, iż byÅ‚ to genialny pomysÅ‚. Bez auta nie dosyć, iż zapÅ‚acilibyÅ›my o wiele wiÄ™cej za marszrutki i taksówki, to jeszcze byÅ›my zobaczyli o wiele mniej!
Na miejscu okazało się, że zamiast auta klasy Chevrolet Aveo, dostaliśmy za free upgrade i naszym autem będzie Renault Logan (z nieco wyższym zawieszeniem niż Aveo, co nam się nie raz przydało!).
Jedziemy do hotelu – dziÄ™ki kodom rabatowym AirBnb najkorzystniej przestawiaÅ‚ siÄ™ Yerevan Hostel mieszczÄ…cy siÄ™ na ulicy Tpagrichner, raptem kilka minut spaceru od Republic Square. Pomimo, iż przybywamy tam okoÅ‚o 7 rano nie ma problemów z wczeÅ›niejszym zameldowaniem siÄ™ co ratuje nam 4 litery = możemy odespać poprzedniÄ… noc.
Pierwszy dzieÅ„ – wtorek 10 czerwca 2014
Odświeżeni, wyspani ruszyliśmy w poszukiwaniu jedzenia. Obeszliśmy całe miasto, które ma dużo zielonych skwerków, gdzie można wypić dobrą armeńską kawę i poobserwować ludzi.
Po drodze kupujemy lokalnÄ… kartÄ™ SIM – z sieci Viva Cell MTS. Za samÄ… kartÄ™ pÅ‚acimy 500 AMD (4 PLN), przy czym na koncie mamy 400 AMD do wykorzystania. Rozmowy sÄ… tutaj jakieÅ› Å›miesznie tanie. My dodatkowo bierzemy pakiet internetowy za 100 AMD dziennie. Pakiet nie ma limitów MB, a jest tylko limit prÄ™dkoÅ›ci – bodajże 512 kbit/s. Nam w zupeÅ‚noÅ›ci wystarczy!
Samo miasto nie zachwyciÅ‚o nas architekturÄ…, oprócz Kaskad, na które siÄ™ wspiÄ™liÅ›my – na samÄ… górÄ™ :)
Fragmentem Kaskad jest Centrum Sztuki Cefesjiana mieszczące się dosłownie w Kaskadach w miejscu gdzie są schody ruchome.
Posiada one swoją część również na świeżym powietrzu z zadbanymi ogrodami. (wstęp wolny; g.10-17 http://www.cmf.am/Visit-CCA).
Podczas spaceru kupiliÅ›my w budce armeÅ„skÄ… przekÄ…skÄ™ – buÅ‚ki z serem i miÄ™sem smażone na głębokim tÅ‚uszczu.
Pogoda jak i temperatura dopisujÄ……
Idąc i oglądając miasto doszliśmy do Błękitnego meczetu z 1765r., gdzie znajduje się małe muzeum przedstawiające porcelanę, obrazy oraz wystawę dotyczącą historii meczetu (wstęp wolny, g.10-13, 15-18).
Naprzeciwko zobaczyliÅ›my ciekawy budynek w którym znajduje siÄ™ duże coÅ› a’la centrum handlowe (targowisko?) i kawiarnia z balkonem.
Niedaleko mieÅ›ci siÄ™ “Stefciowy raj”, czyli sklep z włóczkami i pasmanteriÄ…, gdzie wszystko kusiÅ‚o StefciÄ™, zwÅ‚aszcza, iż ceny byÅ‚y o wiele niższe niż w Polsce. (O tym w relacji Stefci)
W koÅ„cu udaÅ‚o nam siÄ™ też znaleźć ciekawÄ… restauracjÄ™. Nie ma ona “naszej” nazwy, jest tylko nazwa napisana po ormiaÅ„skiu. Wchodzimy!
W środku okazało się klimatycznie i folkowo. Jedzenie było dobre, a obsługa miła.
SpróbowaliÅ›my ZupÄ™ z aveluk (aveluk to szczawik) i soczewicÄ…; Msho tolma ( gołąbki zawijane w liść winogrona); Lamb cheese – ser owczy; tava qufta – zapiekana cielÄ™cina (przepyszne!). Do tego piwo Kilikia.
JeÅ›li ktoÅ› jest zainteresowany – Google Maps jako jej adres podaje “3 Mesrop Mashtots Ave. ErywaÅ„”. LokalizacjÄ™ możecie też zobaczyć na mapie: KLIK
Wieczorem poznaliÅ›my w hostelu turystów z Chin, Japoni, Rosji, Francji, Maroka… SÅ‚owem – przekrój ludzi z caÅ‚ego Å›wiata :)
W tym dniu nauczyliÅ›my siÄ™ sÅ‚owa “cześć” – barew i próbowaliÅ›my nauczyć siÄ™ sÅ‚owa “dziÄ™kujÄ™” co wcale nie jest – na poczÄ…tku – takie proste. Fonetycznie brzmi to mniej wiÄ™cej tak: szaraganatiu. Na poczÄ…tku wychodzi nam szara…coÅ›_tam_coÅ›_tam :)
W zastÄ™pstwie można też używać merci, ale my nie chcemy, bo nie jesteÅ›my w Francji :) Ogólnie – jak dla nas – jÄ™zyk ormiaÅ„ski jest skomplikowany w mowie, a tym bardziej w piÅ›mie.
DzieÅ„ drugi – Å›roda, 11 czerwca 2014
W ruch idzie auto. Odwiedziliśmy katedrę Zwartnoc (Zvartnots)(VII w.). Wstęp kosztuje 1000 dram, godziny otwarcia 10-19)
Z katedry pozostały ruiny, ale mają dużą wartość architektoniczną. Na miejscu znajdziemy tablice z opisanymi szczegółowo planem katedry
Mieści się tutaj też i małe Muzeum. Najciekawszym eksponatem jest rekonstrukcja katedry przecięta na pół, dzięki czemu możemy też zobaczyć jak wyglądała ona w środku.
W Eczmiadzynie (ang. Etchmiadzin) (301-303 a.d) zwiedziliÅ›my KatedrÄ™ bÄ™dÄ…cÄ… najstarszÄ… chrzeÅ›cijaÅ„skÄ… Å›wiÄ…tyniÄ…. W koÅ‚o katedry wybudowano klasztor. W trzech pomieszczeniach klasztornych i na tyle koÅ›cioÅ‚a mieÅ›ci siÄ™ muzeum. Niestety wiÄ™kszość byÅ‚a zamkniÄ™ta, wiÄ™c zrezygnowaliÅ›my ze zwiedzania. Ciekawostka – tu przebywaÅ‚ twórca alfabetu ormiaÅ„skiego Mesrop Masztom.
Kilka innych fotek:
Gdy wyszliÅ›my na ulicÄ™ w kierunku koÅ›cioÅ‚a zobaczyliÅ›my ciekawy budynek, a raczej rezydencjÄ™. CzÅ‚owiek nigdy nie wie co ciekawego może zobaczyć – nie tylko budynki, rynny…
Doszliśmy do Kościoła Świętej Gayane (ang. Saint Gayane Church, 630 n.e.), który w 2000 roku został wpisany na listę zabytków UNESCO.
ByliÅ›my Å›wiadkami chrztu (co ciekawe – ludzie nie sÄ… na nim odÅ›wiÄ™tnie ubrani). Przy okazji dowiedzieliÅ›my siÄ™, że nie można w koÅ›ciele kÅ‚aść sobie nogi na nogÄ™…
Czas na przekÄ…skÄ™, wybieramy ziemniaki z zapiekanym serem oraz kebab z kefiro-jogurtem – pycha! I w drogÄ™.
W trakcie przejazdu do następnego celu podróży spotykamy uprzejmego Ormianina. Zaprasza on nas na kawę do swojej restauracji. Wypiliśmy dobrą kawę i chwile porozmawialiśmy o tym co musimy zobaczyć w Armenii. Ormianie są bardzo kontaktowi, mili, tak jak w Gruzji. Bardzo ich polubiliśmy!
Nasz kolejny cel to Khor Virap – XVII w. monaster na wzgórzu.
Skromny, bez wielkich ozdób, nie ma tu co człowieka rozpraszać, choć chaczkary są dla nas dziełem sztuki i przykuwają moją uwagę. To miejsce jest celem dla pielgrzymek i wszystkich wycieczek.
Monaster ten mieści się blisko granicy tureckiej i jest idealnym miejscem na podziwianie świętej góry Ararat (5137m n.p.m. wg przewodnika, a na mapie podają 5165 m n.p.m), która teraz obecnie leży na terytorium Turcji.
Dodatkowe znaczenie tego miejsca nadała legenda. To tu był więziony i torturowany św. Grzegorz Oświeciciel przez króla Tirydatesa. Po 13 latach niewoli św. Grzegorz wyleczył króla, został wypuszczony na wolność i przekonał króla do przyjęcia wiary chrześcijańskiej (301 r). Miejsce przetrzymywania św. Grzegorza nie jest oznakowane, ale wystarczy rozglądnąć się po kaplicy i znajdziemy schody prowadzące w dół. Po środku całego zabudowania mieści się również kościół Matki Bożej z XVII w.
Ostatnim celem byÅ‚ Dwin (ang. Dvin) – raj dla archeologów. Jest to pozostaÅ‚ość po starożytnym mieÅ›cie, gdzie znaleziono m.in. cenne wyroby ceramiczne, krzyże. Teraz to miejsce wyglÄ…da jak łąka z kamieniami, choć zdajemy sobie sprawÄ™, że archeolodzy wÅ‚aÅ›nie pracujÄ… na takich łąkach i szukajÄ… szczęścia, aby znaleźć skarby poprzednich epok.
KolacjÄ™ zjedliÅ›my gdzieÅ› na przedmieÅ›ciach Erywania w przydrożnym barze. WybraliÅ›my dla siebie chaczapuri z serem, kebaby i tan (kefir). Mniammniam…
DzieÅ„ trzeci – czwartek, 12 czerwca 2014
Dzisiaj już jest mniej sÅ‚oÅ„ca niż przez dwa pierwsze dni. Jest tego jeden plus – w koÅ„cu z nieba nie leje siÄ™ żar :) Jedziemy nad jezioro Sewan.
Sewanawank (ang. Sevanavank) to monaster nad jeziorem Sewan do którego kiedyś nie mogły wchodzić kobiety. Senawank składa się z dwóch kościołów. Teraz kobiety już mogą tak wchodzić :)
Pogoda nie była super, chmury zasłaniały słońce i trochę psuły widoki, ale nie było tragedii..
Woda w jeziorze była zimna, ale można było spokojnie wymoczyć nogi. Nie ma jednak porównania do zimnej wody z wodospadów na Islandii czy styczniowego morza w Rydze.
Na miejscu poznaliśmy Polki: Anię i Elę, które nad jezioro przyjechały z wynajętym taksówkarzem. Mimo, iż miały z nim jechać do innych miast w okolicy jeziora, to rezygnowały z jego usług i dołączyły do naszej podróży. Pozdrawiamy!
Miasto Sewan – unikajcie, nie warto wjeżdżać – zamiast drogi mamy klepisko, a jeÅ›li już trafimy na asfalt to i tak jest w podobnym stanie jak reszta tamtejszych dróg. Nic przyjemnego, zwÅ‚aszcza dla auta.
Nasz kolejny cel to cmentarz w Noratus. Znajduje się tutaj najbogatsza kolekcja chaczkarów (najstarsze pochodzą z VII w.) oraz grobowce przedstawiające uroczystość zaślubin. Na terenie cmentarza znajdziemy tabliczki z pełnym opis cmentarza, jego historię oraz znaczenie, symbolikę zdobień na chaczkarach.
Na cmentarzu spotkamy “lokalne babcie”, które siedzÄ…c na nagrobku dziergajÄ… i robiÄ… skarpetki, a wnuki próbujÄ… je sprzedać turystom, oczywiÅ›cie po zawyżonych cenach.
W samym mieście (wiosce?) znajdujemy nieczynną już stację benzynową :)
Tuż obok leży Gawarr (ang. Gavar) – maÅ‚e miasteczko, w którym odwiedziliÅ›my “rynek”. OglÄ…damy znajdujÄ…cy siÄ™ tutaj koÅ›ciół.
W centrum miasta czuć (po)radziecki klimat.
Znajdujemy mały pub z kebabami, zamawiamy jedzenie, otrzymujemy nie bardzo to co zamówiliśmy, ale było przyjemnie i wesoło.
Całą nasza czwórka została ulokowana w osobnej sali, a Stefcia została namówiona na symboliczną setunię i uratowała honor polskiej reprezentacji (jako kierowca byłem poszkodowany w kwestii spożywania %%)
W drodze powrotnej zjadamy kebaba z raków…




























































































Fajna relacja, byłem na tripie Gruzja-Armenia w 2010 roku. Nie wiem czemu, ale Armenia jest raczej omijana i wszyscy walą na Gruzję. A warto skoczyć do kraju ościennego.
MaÅ‚a uwaga – stosujecie nazwy polskie ale i anglojÄ™zyczne. Warto ujednolicić tekst, stosujÄ…c jedno nazewnictwo.
Faktycznie jakoÅ› dziwnie wyszÅ‚o z tymi nazwami – poprawiÅ‚em już chyba wszystko.
Co do samej Armenii – główny powód pomijania? Brak połączeÅ„ tanimi liniami z Polski lub krajów z nami sÄ…siadujÄ…cymi. Do Gruzji dolecisz za – powiedzmy – od 108 PLN w dwie strony, a loty do Erywania to już koszt od 700 PLN w dwie strony (ostatnio byÅ‚a taka cena w Szalonej Åšrodzie).
Ja z kolei zrobiÅ‚em trip Azerbejdżan – Gruzja – Armenia – Turcja w 2011. I muszÄ™ powiedzieć, że Armenia podobaÅ‚a mi siÄ™ najmmniej ze wszystkich tych krajów m.in. ze wzglÄ™du na ludzi (generalizujÄ™, spotkaÅ‚em też fantastycznych Ormian) – duża część chciaÅ‚a turystÄ™ na każdym kroku oszukać – łącznie z babeczkami pobierajÄ…cymi opÅ‚aty za wstÄ™py do koÅ›ciołów. Przy goÅ›cinnoÅ›ci Azerów, która powalaÅ‚a na kolana – np. wy jesteÅ›cie turystami – nie musicie pÅ‚acić za autobus (komunikacja miejsca w Baku), ludzie kupujÄ…cy obiad podczas postojów mimo stanowczego wzbraniania siÄ™, że kupimy sobie sami, Armenia wypadÅ‚a bardzo blado. Jesli dobrze kojarze spalismy na kwaterze bardzo blisko Waszego hostelu :)
Nie wiem czy przejazdy marszrutkami wyszÅ‚yby Wam drozej (nie wiem gdzie dalej pojechaliÅ›cie – zobaczymy w kolejnych odcinkach) – byÅ‚y bardzo tanie i dużo atrakcji jest jakoÅ› tam dostÄ™pnych marszrutkami – chociaż do Khor Virap musielismy dojsc ze 2 km od drogi w kazda strone w 40stopniowym upale :) Wiekszy wydatek na komunikacje to shared taxi do Goris z Erywania oraz taxi do klasztru Tatev. No i jezdzac marszrutkami w duzo wiekszym stopniu mozna poznac kraj – tak uwazam. Ja wynajmuje auto tylko wtedy jak transportem publicznym sie nie da :) Auto daje wieksza niezaleznosc – przy czym fajniej jednak jest czasem byc zaleznym – to tez urok wyjazdow :D
Do kosztu wynajmu trzeba tez dodac paliwo – co tez zÅ‚ożyÅ‚o siÄ™ na jakÄ…s tam kwotÄ™ zwÅ‚aszcza jeÅ›li dojechaliÅ›cie też do Karabachu. No wlasnie, ile wyszlo Wam za paliwo :)?
Podsumowując, ja zachecam do podrozowania po Armenii marszrutkami :) Taxi po Erywaniu po okolicach centrum kosztowało z tego co pamietam pamiętam w granicach 300-500 dramów (czyli mniej niz 4 zl).
W kazdym badz razie fajna relacja, fajnie sobie to wszystko odswiezyć zwÅ‚aszcza widok Araratu z Kaskad :) Czekam na wiecej i pozdrawiam – Wasza relacja przydala mi sie do ulozenia pomyslu na odwiedzenie Pekinu :)
Odczucia mam nawet i podobne… Gruzja nam siÄ™ bardziej podobaÅ‚a.
Co do samochodu – zrobiliÅ›my razem 1539 km, na paliwo (95 litrów, 6.17 l/100km) poszÅ‚o 44 500 AMD, czyli powiedzmy, że jakieÅ› 350 PLN. Do podziaÅ‚u na 2 osoby, a przez kilka nawet na 4 osoby.
Jestem świeżo po 2-tygodniowej Armenii i Karabachu bez samochodu, prawie bez taxi i prawie bez marszrutek :) Autostop rządzi! (poza paroma rzadziej uczęszczanymi szlakami).
Odczucia trochÄ™ inne – przede wszystkim bardzo, bardzo goÅ›cinni ludzie. To nic, że na prowincji biedni strasznie, ale zawsze znajdzie siÄ™ ktoÅ› kto przygarnie, czy ugoÅ›ci.
Noclegi stosunkowo drogie.
Jedzenie podobno jednak lepsze w Gruzji :)
Większość autorów przewodników nie była dalej na południe niż w Tatev.
Żadne źródła pisane i fora nie dają prawdziwego obrazu Nogorno Karabachu, który jest mega przyjazny turystom, posiada piesze szlaki turystyczne i da się zwiedzać wzdłuż i wszerz poza wschodnim terenem przygranicznym z Azerbejdżanem. Praktycznie granicę z Armenią można przekraczać w każdym miejscu.
Maciek
piekna relacja, ja teraz wybieram sie do Azerbajdzanu, Gruzji i Armenii. Mam tylko 20 dni , czyli bedzie to podroz w pigulce. Natomiast poszukuje osoby lub osob , ktore wybralyby sie ze mna samochodem przez Turcje do Iranu. Termin dowolny.
700 zł, ale za to z pełnym bagażem. Realnie patrząc do Kutaisi z pełnym bagażem (np. w góry trzeba zabrać parę rzeczy) w terminach odpowiednich koszty należy szacować na 500-800zł + dojazd do i z Armenii. Wygodniejszą alternatywą jest jednak bezpośredni LOT albo trochę tańsze linie ukraińskie z przesiadką w Kijowie
Wybieram się z rodziną (4-osoby)do Gruzji i Armenii w drugiej połowie sierpnia 2014r. Czy do prowadzenia samochodu w Armenii trzeba wyrobić międzynarodowe prawo jazdy? Czy nie było problemów z policją i z innymi użytkownikami dróg w Armenii? Czy zakup karty do telefonu z Internetem wystarczy do korzystania z nawigacji znajdującej się w smartphonie? Dziękuję za świeże informacje z podróży. My do Gruzji lecimy czarterem do Batumi (były tanie bilety w Rainbowtours), a stamtąd pociągiem do Erywania.
Haha… oklaski za “szaraganatiu”… :) Nie wiem czemu, ale akurat to sÅ‚owo jakoÅ› szybko weszÅ‚o mi w krew… tak naprawdÄ™ brzmi ono w wymowie: “sznorakalutjun” :) ale spokojnie można mówić “mersi”, zresztÄ… mÅ‚odzież częściej stosuje wÅ‚aÅ›nie tÄ™ formÄ™.
Bazar na przeciwko meczetu to “Pak Shuka” i istotnie byÅ‚ tam bazar, coÅ› w stylu Hali Targowej – mleko jako WrocÅ‚awianin bÄ™dzie wiedziaÅ‚ o co chodzi…. bardzo niedawno zrobiono z tego supermarket niestety :(
Mesrop Masztoc najprawdopodobniej wymyślił również alfabet gruziński. Każdy Ormianin to przyzna i każdy Gruzin temu zaprzeczy :)
Byłem w Armenii w maju tego roku i z Warszawy przyleciałem tym samym rejsem co Aram MP3, który kilka dni wcześniej reprezentował Armenię na Eurowizji :)
Fajna trasa ale okazuje się, że za wynajęty samochód zapłaciliście dużo. Ja będąc w tym roku w Armenii objechałem tyle samo co wy a korzystałem z usług miejscowego biura Hayur mającego swoją siedzibę koło placu Puszkina. Koszt całodniowej wycieczki to ok 55- 80 zł.
Świetne zdjęcia i wspaniała pamiątka ;). Następnym razem chętnie odwiedzę Armenię, na razie byłam w gruzińskim Tbilisi. A poza tym zachwyciłam się smakiem win ! i na pewno jeszcze tam wrócę, choćby dla tego smaku.
Witam serdecznie!
Poszukuję informacji o Mszach Świętych w Armenii (rzymskokatolickich lub tej części Kościoła Ormiańskiego, która jest w jedności z papiestwem).
Wiem, że np. w Erywaniu odprawiana jest Msza Święta w klasztorze Sióstr Misjonarek Miłości, ale nie mogę nigdzie znaleźć adresu.
Jeśli ktoś z Was ma jakieś informacje na ten temat, będę bardzo wdzięczny.
pozdrawiam
Marek
Odpowiadam na wÅ‚asne pytanie – już znam odpowiedź, może komuÅ› siÄ™ przyda ;)
Informacje o Mszach Świętych w Armenii i Gruzji (i innych krajach) są tutaj http://analizy.biz/mszenawakacjach/